Dzisiaj jest: 30 lipca 2010
Redakcja » FILM »
Raj dla par – z pewnością nie raj kinowy dla widzów

Raj dla par – z pewnością nie raj kinowy dla widzów

 

Produkcja weszła na ekrany na początku stycznia 2010 roku, zwiastun zapowiadał rewelacyjny film, a z tych zapowiedzi zostało nam sto trzynaście minut strasznej nudy. Dobry film to taki, podczas którego ani razu nie patrzy się na zegarek w celu sprawdzenia ile czasu zostało do końca jego trwania. Przyznaję, że ja sprawdzałam czas przynajmniej trzy razy.

 

Cynthia i Jason są małżeństwem od ośmiu lat, jednak nie układa im się za dobrze przez co myślą o rozwodzie. Ciężką sytuację potęguje fakt, że od dawna starają się bezskutecznie o dziecko i nie potrafią sobie poradzić z kolejnymi porażkami. Postanawiają dać sobie ostatnią szansę na ratowanie związku i właśnie dlatego chcą wyruszyć na tropikalną wyspę, w celu odbycia tam terapii małżeńskiej. Namawiają swoich przyjaciół, aby pojechali razem z nimi, gdyż przy wyjeździe grupowym koszt wyjazdu jest mniejszy o połowę. Pierwsza para przyjaciół to Dave i Ronnie – zmęczeni rodzice dwójki dzieci, którzy w szarej rzeczywistości zapomnieli już jak może cieszyć bycie razem. Kolejna para to Lucy i Joey, którzy nie są sobą zainteresowani i są małżeństwem tylko z powodu dorastającej córki. Czwarta para, którą poznajemy to Shane oraz jego nowa, młodziutka dziewczyna Trudy, która zdecydowanie ma inne spojrzenie na życie, niż jej mężczyzna. Z początku grupa znajomych myśli, że terapia dotyczy tylko pary, która doprowadziła do wyjazdu, a reszta jedzie tam po to, aby się zabawić, jednak na miejscu dowiadują się, że wszyscy muszą wziąć udział w tym niezwykłym przedsięwzięciu. Jak się okazuje ostatecznie bardzo potrzebnym wszystkim parom...

 

Jako komedia, film miał bawić i rozśmieszać, niestety swoją funkcję spełnia tylko w małym stopniu. Jest przegadany i mało się w nim dzieje. Niewątpliwie jego plusem jest niezwykły klimat wakacyjnego kurortu: słońce, plaża, czysty ocean. Aż ma się ochotę jechać w takie miejsce!

 

Jak wiadomo de gustibus…, ale ja filmu nie polecam.

 

Autor: Agnieszka Nowak

 


stat4u